Paryż – stolica mody i miasto zakochanych

fot.: http://www.turystyka.wp.pl

Nie ciężko było się domyślić, że to właśnie od tego miasta zacznę. Nie ukrywam, że interesuje mnie wszystko co związane z Francją. A gdzie dzieje się więcej niż w stolicy? Stolica mody i miasto zakochanych to niewątpliwie miejsce, które trzeba zobaczyć. Dlatego właśnie to miasto stoi na szczycie moich podróżniczych marzeń. Chciałabym zdobyć jak najwięcej informacji na temat zabytków i innych ważnych miejsc, które rzeczywiście warto w Paryżu zobaczyć. Ze względu na to, że jest to pierwsze omawiane przeze mnie miasto, wytłumaczę Wam pokrótce jak będzie wyglądać przebieg serii postów związanych z danym miejscem.

fot.: http://www.shutterstock.com

1. Podstawowe informacje i wprowadzenie.
To właśnie taki tekst jak dzisiaj. W każdym z kolejnych wpisów będzie odnośnik do pierwszego posta serii.

2. Omówienie i zgromadzenie informacji o atrakcjach.
Jest to podpunkt wielopostowy. Każda atrakcja to nowy wpis.

3. Regionalne przysmaki.
Z kolei ta część zaproponuje przysmaki, których warto spróbować w danym miejscu.

4. Kultura regionu.
Będę starała się zdobyć informacje o mieszkańcach regionu, o ich zwyczajach i założeniach na ich temat.

5. Planner podróży.
Będzie on do pobrania oraz tekstowo. Będzie to zarówno podsumowanie zdobytych informacji na temat miejsca, którym się zajmowaliśmy.

Fikcja vs rzeczywistość – czyli najlepsza paryska piekarnia w serialu animowanym

Miraculum to jeden z najpopularniejszych obecnie seriali animowanych Disney Channel. Nie jest to już bajka dla dzieci, ale serial, który oglądają osoby w każdym wieku. Każdy z niecierpliwością oczekuje nowych odcinków, w których dowiedzą się nowych informacji na temat ich ulubionych bohaterów – biedronki i czarnego kota.

Marinette mieszka z rodzicami w budynku, w którym na parterze znajduje się piekarnia, czyli źródło dochodu rodziny, na pierwszym piętrze kuchnia, salon oraz pokój rodziców, a na samej górze pokój samej głównej bohaterki. Co ciekawe, świat fikcyjny łączy nam się tu z rzeczywistością. W Paryżu mamy bardzo podobny budynek do tego ukazanego w serialu. Jeszcze ciekawszy jest fakt, że tam również znajduje się piekarnia, do tego jest ona uznawana za najlepszą w francuskiej stolicy. Spójrzcie na zdjęcia zamieszczone poniżej, czy nie są one podobne? Rzeczywiście, twórcy inspirowali się na niej i moim zdaniem bardzo dobrze, że wykorzystując autentyczne miasto wykorzystali również autentyczne budynki, takie jak Luwr, wieża Eifla, czy właśnie ta piekarnia.

Paryska piekarnia
Piekarnia w miraculum
Paryska wieża Eiffla
Wieża Eiffla Miraculum
Paryski Luwr
Paryski Luwr
Luwr Miraculum, na obrazku Marinette (po lewej) i Alya (po prawej)
Luwr Miraculum, na zdjęciu Biedronka, scena z odcinka „Kotowtór”

Gdy koniec roku za pasem…

Mamy już koniec roku szkolnego. Wiele osób, w tym i ja chodzą do szkoły poprawiać oceny. Jak to wygląda? Przekonacie się sami zaraz 🙂

Nie ma łatwo. Koniec szkoły, koniec ósmej klasy, egzaminy za 2 tygodnie i do tego wszystkiego dochodzą inne przedmioty, które trzeba utrzymać jak najlepiej na świadectwie. Walka o jak najlepszą średnią jest tutaj niezmiernie ważna zwłaszcza dla uczniów piątkowych, czyli między innymi mnie. Wszyscy marzymy o statuetce najlepszego absolwenta SP. Tak naprawdę nie wiemy kto ją zgarnie i na jakich zasadach… Zazwyczaj była to suma punktów za egzamin i średniej ocen… Ale jak będzie w tym roku skoro wyniki egzaminu dopiero w lipcu/sierpniu?

Jeśli mówimy już o zaliczaniu, to z wielu przedmiotów bardzo mile się zaskoczyłam. Bardzo wielu nauczycieli nie robi problemów jeżeli widzi choćby cienie szansy na lepszą ocenę. Nie są to wszyscy, ale zdecydowana większość wie, że nie będzie nas więcej uczyć i może dać nam na koniec jakąś miłą pamiątkę po sobie (? 🙂 ). I rzeczywiście po wielu nauczycielach się tego nie spodziewałam, ale na paru się troszkę zawiodłam… No cóż, człowiek tylko człowiekiem :).

A jak to wygląda? Wchodzimy do szkoły, obowiązkowa dezynfekcja rąk, „w szkole maseczki mieć nie musicie”, ale odstępy obowiązkowo. Nauczyciele bardzo mili, jak nigdy, nie patrzą kto jak wygląda, mimo zakazu makijażu nikomu jeszcze uwagi nikt nie zwrócił. Jak jesteś jeden na konsultacjach i nie ma nikogo w pokoju nauczycielskim (a zazwyczaj tak jest) to siadasz i tam piszesz. A z materiałem co? Nauczyciel ustala ci najbliższy termin kiedy jest w szkole, nie ważne, że jest jutro i masz do wykłucia 5 tematów :). Nie patrzą na zegarek, „pisz ile potrzebujesz”, zdają sobie sprawę, że prawdopodobnie ostatni raz jesteś pod jego władzą fizycznie :).

Tak właśnie to wygląda moi drodzy i tak zakończymy szkołę podstawową. A co w przyszłym roku? Tego nie wie nikt…

Myślami w przyszłość

Trwa jeszcze rok szkolny 2019/20. A ja myślami zdążam już ku rokowi przyszłemu. Bo będzie to dla mnie niezwykle nowa sytuacja. Jak bardzo ekscytująca, ale także bardzo stresująca. Kończę swoją przygodę w szkole podstawowej i trzeba już powoli myśleć o dalszym życiu. Zastanawiać się powoli nad tym, co chciałabym w moim życiu dalej robić. Do niedawna byłam niemal pewna, w którą stronę chciałabym iść, ale chyba troszkę pospieszyłam się z moimi deklaracjami. Mam co raz większy mętlik w głowie i nie wiem w którą stronę iść…

Zacznijmy od tego, że wybieram się do szkoły z internatem. Liceum. Tego byłam od samego początku pewna. Chcę iść do liceum. Co prawda wśród moich dalszych wyborów pojawia się również technikum, ale to jest wybór ostatni, tak w razie czego. Na pierwszym miejscu pojawił się kierunek, który jest uznany za jeden z najcięższych. Mianowicie Mat-fiz-ang. Czyli zaraz po biol-chemie „najtrudniejszy” kierunek w liceum. Teoretycznie. Z rozmów z moimi znajomymi wywnioskować mogę, że wcale tak nie jest. „Mat-fiz baluje, human charuje”. Z tego co wiem, to historia na rozszerzeniu jest dużo trudniejsza do ogarnięcia, niż na przykład ta nieszczęsna fizyka. Co prawda, trzeba będzie przyzwyczaić się do nauczycieli bardzo wymagających, ale myślę, że jakoś dam radę…

Druga sprawa to internat. Rozłąka z rodziną, pozornie łatwa, już na starcie mnie trochę przeraża… W wielu kwestiach się nie zgadzamy, ale w trudnych chwilach jesteśmy za sobą murem. To, że mam ich wszystkich zostawić najzwyczajniej w świecie mnie dobija i już dzisiaj, pod koniec maja nie wiem jak to będzie…

Oczywiście kosmetykomaniaczka musi mieć przy sobie całe mnóstwo kosmetyków i już w maju kupuje kosmetyki na wrzesień. Dla niektórych może to być dziwne, ale mam pudełko na kosmetyki z dopiskiem „liceum”. Znajdziemy tam różne różności, zwłaszcza z wyprzedaży i promocji na moje must have – y. 3 Korektory, dwie sztuki tego samego pudru, 2 moje ulubione Podkłady, paleta do konturowania itd. Wszystkie te kosmetyki nie ruszone, bo przecież mam swoje sztuki otwarte w domu.

Podsumowując pójście do liceum na pewno w moim przypadku wiąże się z dużym stresem, a patrząc na obecną sytuację z jeszcze większym… Mimo wszystko myślę, że każdy z nas, ósmoklasistów, da sobie z tym radę.

Zdalne nauczanie oczami ósmoklasisty…

Jak to teraz wygląda? Jak wygląda nauka ze strony ucznia? Na pewno wiele z Was zadaje sobie to pytanie. Zwłaszcza zastanawiacie się pewnie w jaki sposób uczniowie klas ósmych radzą sobie z tym wszystkim co na nich spadło. Odpowiedź jest bardzo prosta – w większości przypadków sobie NIE RADZĄ…

Nie chciałabym, abyście mnie źle zrozumieli. Nie wyobrażam sobie, abyśmy mogli w tym roku szkolnym wrócić do szkół… Ale organizacja zdalnego nauczania jest najzwyczajniej w świecie zła… Nauczyciele, którzy mieli zaległości w pierwszym półroczu próbują nadgonić materiał i co z tego, że jeden temat realizuje się na dwóch godzinach lekcyjnych? Mam 5 godzin, daje 5 tematów. Co z tego, że uczeń siedzi nad tym 10 godzin. To już nie moja sprawa. Wkleję jakieś linki z YouTube i epodręczników i niech robią…

Bardzo nieciekawie wygląda to zwłaszcza z fizyki u mnie w szkole. Pani co lekcję powtarzała nam, że nasze podręczniki są do kitu, a teraz każe nam się z nich uczyć i jej to wcale nie przeszkadza. „Przeczytaj od str tej do tej i zrób jakąś notatkę. Na za tydzień 2 kartkówki.” Nie jest to chyba najlepszy z najlepszych możliwości nauki… Dodam jeszcze, że z fizyki do tej pory byłam jedna z najlepszych w szkole, a teraz kompletnie nic nie rozumiem… Wf na messengerze ogranicza się do tego, że rozmawiamy o tym kto ile ma plusów za zadania i tracimy czas, który moglibyśmy poświecić na naukę czegoś, co na prawdę musimy zrobić…

Dopiero teraz wychodzą nauczyciele z powołania. Trzeba przyznać, że matematycy bardzo się przykładają. I nie chodzi tylko o jednego nauczyciela, ale o wszystkich matematyków w naszej szkole. Filmy z rozwiązaniami zadań przygotowane przez Panią, różne pomoce, w każdej karcie pracy „Pamiętajcie, że jeżeli czegoś nie rozumiecie lub macie z czymś problem to proszę do mnie napisać, zadzwonić i powiedzieć o co chodzi a ja chętnie wytłumaczę.” Bardzo doceniam to, że mamy w naszym kraju takich ludzi.

Podsumowując, nie jest tak łatwo wszystko „ogarnąć”, zwłaszcza jeżeli z tyłu głowy ma się egzaminy i stres związany z rekrutacją do szkół…

Powiedzieć „kocham”, usłyszeć „kocham”…

Bywa tak, że nie wiemy skąd się coś wzięło… Nasze myśli, słowa czy uczucia… Tak chyba jest właśnie w tym przypadku… Sama nie wiem skąd wzięła się ta miłość… Tak silna, tak mocna, a jednocześnie tak krucha i delikatna, nie pewna… Nigdy chyba nie zrozumiem siebie samej… Jest to tak trudne.

Zaczęłam zwracać uwagę na rzeczy, które w życiu uwagi nie zwracałam… Na pierwszym miejscu nie są w tej chwili rzeczy, które widać na pierwszy rzut oka jak np. wzrost, postura czy nawet wygląd… Zaczęłam zwracać uwagę na oczy, w których widzę pewnego rodzaju głębię. Spojrzałam na cudowne usta, na których widziałam jedyny w swoim rodzaju uśmiech. Moje uczucia kłębiły się we mnie od października 2019 r. Bardzo długo sama przed sobą dusiłam fakt, co tak naprawdę się dzieje. Co tak naprawdę czuję. Okłamywałam sama siebie… Uciekałam od prawdy.

Teraz wiem, że to co czuję jest prawdziwe. Nie mam zamiaru od tego uciekać. Nie chcę dłużej udawać. Chcę wreszcie być szczęśliwa. Ale czy to się uda? Czy to ma się udać? To już nie ode mnie zależy. To już Ten z góry będzie wiedział co będzie najwłaściwsze…

Chcę poprostu powiedzieć prawdziwe „kocham” będąc pewna, że kocham. Chcę usłyszeć „kocham”, od osoby, która jest pewna, że kocha…

Co tu robić?!

Siedzimy ostatnio w domu. Nie ukrywam, że mnie to wszystko też doprowadza do szaleństwa, ale nic nie zrobimy… Chciałabym Wam podpowiedzieć, co ja robię gdy się nudzę i może troszkę Was zainspiruję. Zapraszam do lektury!

1. PLANUJ
Planowanie w moim przypadku sprawdza się świetnie. Rozrysowuję w specjalnym zeszycie plany dotyczące mojego kanału na YouTubie na przyszłość. Rozpisuję serie, które chciałabym zrealizować, kosmetyki, które chciałabym przetestować, firmy, z którymi podjęłam współpracę, a także te, z którymi chciałabym tę współpracę nawiązać. Jest to naprawdę opcja dla wszystkich. Pomyśl o tym, co lubisz robić, zastanów się na jakim portalu możesz najlepiej się realizować i zacznij planowanie contentu! Naprawdę możesz zdziałać cuda!

2. ZRÓB TO, NA CO NIGDY NIE MIAŁEŚ CZASU
To świetna okazja, żeby nadrobić serial, czy nawet wziąć się za siebie. Możesz znaleźć na YouTube wiele ćwiczeń (ja zaczęłam ćwiczyć i naprawdę polecam!), które pomogą zbudować Ci fajną sylwetkę, a na pewno polepszą Twoje samopoczucie. Możesz ćwiczyć przy otwartym oknie, przy okazji trochę się dotlenisz.

3. POSPRZĄTAJ
Masz, lekko mówiąc – syf w pokoju? Masz teraz czas na sprzątanie. Wiem, niezbyt oryginalnie, ale skutecznie i pożytecznie. Włącz ulubioną muzykę i posprzątaj. Uwierz mi, czas zleci ci szybciej.

4. ZACZNIJ UCZYĆ SIĘ JĘZYKÓW
Język jakiegoś kraju bardzo Ci się podoba? A może by tak zacząć się go uczyć? Na początku może być ciężko się zmotywować, ale uwierz mi, będzie co raz lepiej. Skup się na przejrzystych notatkach, zajmie Ci to więcej czasu, ale przecież masz go aż za nad to :). Ja osobiście uczę się języka francuskiego i bardzo go wszystkim polecam! Najskuteczniejsze sposoby na jego naukę to przede wszystkim piosenki (poprawia się wymowa) i oglądanie kreskówek dla dzieci (rozumienie ze słuchu). Na poważnie uczę się od początku przerwy od zajęć i jestem już na bardzo zadowalającym poziomie!

Mam nadzieję, że ten wpis jakoś Wam pomógł. Jeżeli macie jeszcze jakieś sposoby na nudę to podzielcie się nim w komentarzu (nie zaliczamy netflixa 😂). Do zobaczenia niedługo, trzymajcie się zdrowo!

Jak sobie z tym wszystkim poradzić?

Moi drodzy, wszystkim jest nam ciężko i zdaję sobie sprawę z tego, że nie wiecie już co ze sobą zrobić. Siedzicie w domu… no… Siedzicie w domu :). Dzisiaj troszkę powiem o tym, jak to wygląda z mojej perspektywy – perspektywy ambitnej ósmoklasistki.

My tak naprawdę nie wiemy czy mamy się logować do systemu i składać papiery do szkół czy nie. Nie podano nam nowych terminów rekrutacji i nie wiemy co robić… A egzaminy? Terminy są ustalone: 16-18 czerwca. Ale czy mamy pewność, że się odbędą? Dla uczniów z dobrymi ocenami powinno być ważne żeby się odbyły. Podkreślam to wszystkim: bardzo dobry w jednej szkole nie równa się bardzo dobremu w drugiej… Małe zróżnicowanie punktów (gdyby odbył się konkurs świadectw) skutkuje tym, że dobrzy uczniowie nie dostaną się do dobrych szkół… Egzamin weryfikuje wiedzę uczniów…

Jeśli chodzi o zdalne nauczanie… Na początku byłam optymistką i zajmowałam stanowisko, że nie ma tego jakoś przesadnie wiele. Ale w tej chwili obraca się to o 180°. Jeżeli nauczyciel ma 5 godzin w tygodniu to zada uczniom 5 tematów, co z tego, że jeden temat realizuje w ciągu 2 godzin lekcyjnych… Kartkówki z wf-u?? No to już przesada… Musimy wysyłać filmy na których ćwiczymy… Żenada! Nie każdy jest sportsmenem, który ćwiczy jak profesjonalista. 15-latek, który nie ma ciała modela z instagrama może wstydzić się przed kamerą… Przepraszam, ale lekko mówiąc, przesada…

Bardzo was proszę, powiedzcie mi w komentarzach co o tym wszystkim myślicie… Życzę Wam wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że do zobaczenia!

Create your website at WordPress.com
Rozpocznij